Forum Forum dla uczestników Małopolskiego Konkursu Języka Polskiego Strona Główna Forum dla uczestników Małopolskiego Konkursu Języka Polskiego

 
 POMOCPOMOC   FAQFAQ   SzukajSzukaj   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jak Wam się podoba? :)

 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum dla uczestników Małopolskiego Konkursu Języka Polskiego Strona Główna -> Bolesław Prus - Lalka - etap wojewódzki - tekst w Internecie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wisienka
Stały bywalec


Dołączył: 18 Gru 2012
Posty: 142
Skąd: Małopolska

PostWysłany: Wto Lut 18, 2014 15:15    Temat postu: Jak Wam się podoba? :) Odpowiedz z cytatem

Jak Wam idzie czytanie? I ogólnie podoba się Wam ,,Lalka''?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Reklama






Wysłany: Wto Lut 18, 2014 15:15    Temat postu:

Powrót do góry
Tsue
Stały bywalec


Dołączył: 30 Paź 2012
Posty: 195

PostWysłany: Wto Lut 18, 2014 16:24    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja jestem w Lalce zakochana na zabój i tyla. Uwielbiam cięty język Prusa - prawie z każdej strony powiewa celnie rzuconym sarkazmem i jakąś trafną ironiczną uwagą. Oprócz tego masa złożonych wątków, wiarygodnie "odmalowane" (to chyba wyjątkowo dobre słowo w tym przypadku, co?) detale i świetni bohaterowie, bardzo porządnie i skrupulatnie zarysowani, nawet jeśli mieli się pojawić tylko na chwilę.

Poza tym smutno bardzo, że mamy w tym roku temat o miłości, bo imo jeśli tę książkę przyrównać do takiego suto zastawionego stołu, to wątek miłosny byłby tylko ładnie ozdobionym talerzem, który się wypełnia pierwszorzędnym jedzeniem. No a pisz tu człowieku wypracowanie o talerzu, jak cię nęci bardziej jego zawartość...

W ogóle to założyłabym, jak babcię kocham, oficjalny antyfanklub panny Łęckiej, gdyby nie to, że była świetnym motorem napędowym do rozwoju Wokulskiego i koniec końców w moim rankingu bohaterów jednak wyszła na plusie Razz


PS A ten wątek to nie leżałby lepiej w dziale "Próby omówienia, interpretacje, notatki"? : D
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
E.
Gość


Dołączył: 16 Gru 2013
Posty: 18

PostWysłany: Wto Lut 18, 2014 17:21    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tsue - kłaniam się Twojemu pierwszorzędnemu porównaniu. Wink W 100 % zgadzam się z Tobą. Po konkursie kupuję "Lalkę",moją nową biblię, i będę czytać ją jeszcze raz, fragmentami. Ma zdecydowanie najwięcej sensu ze wszystkich "powieściowych" lektur tegorocznego konkursu.

Co do Twojego talerza - pozwól, że się do niego odwołam, genialne porównanie - ja obstawiałabym, że wątek miłosny byłby jednak pierwszorzędnym daniem głównym zaserwowanym przez autora, który co prawda nie smakowałby tak wyśmienicie, gdyby nie wszystkie przystawki i przyprawy, jak pamiętnik Rzeckiego - a za podstawę, na której to wszystko podano, robiłby Wokulski ze swoim dziwnym jak na czasy, w których żył, charakterem - który jest dla mnie de facto prawie jak postać tragiczna, a to już samo w sobie motywuje jego postępowanie - inaczej traktowałby miłość do Łęckiej, gdyby nie był jaki był Razz

Wokulski - najciekawsza postać wszystkich dotychczasowych lektur z tego konkursu. Ciekawe jest też to, że można się dopatrzeć wielu podobieństw między jego postacią, a samym autorem książki. A. Głowacki też był z zamiłowania przyrodnikiem, też powstanie styczniowe zniechęciło go do wojen, polityki i własnego kraju.

Sama postać Wokulskiego jest też według mnie przesycona tą ironią, o której wspomniałaś, Tsue - Wokulski jest przecież indywidualistą, silną osobowością, nieraz mówił, że bardziej poważa jednostkę niż siłę gromady, a tak naprawdę większość tego co robi, dyktuje mu gromada
- kazano mu pracować jako subiekt - pracował, kiedy chciał wyrwać się ze sklepu do uniwersytetu - wyśmiewano się z niego, kazano mu wżenić się między kupców - został kupcem, namówiono go do założenia spółki - założył. Chcąc przypodobać się Łęckiej robił wszystko to, co robiła gromada - kupił konia i konkurował w wyścigach, biegał za nią razem z gromadą i w ten sam sposób co ona - "jak wataha wilków gania za wilczycą". Otoczenie Łęckiej rozmawiało po angielsku - on też wyuczył się tego języka - i później dzięki temu otrzeźwiał.

A tak nauczyciel straszył, że grube to takie, że nudne...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wisienka
Stały bywalec


Dołączył: 18 Gru 2012
Posty: 142
Skąd: Małopolska

PostWysłany: Wto Lut 18, 2014 17:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ten wątek leżałby lepiej tam Wink bardzo przepraszam Embarassed
Ja również jestem zachwycona ,,Lalką'', ale już tak fajnie podsumowałyście to wszystko, że nie wiem, co jeszcze dodać.
Co się stało z Wokulskim według Was? Wysadził się?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
E.
Gość


Dołączył: 16 Gru 2013
Posty: 18

PostWysłany: Wto Lut 18, 2014 18:46    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wiesz, mam wrażenie, że on tylko chciał upozorować swoją śmierć - myślę, że miał już dość ludzi i przebywania z nimi, bo nic dobrego od nich nie otrzymał - przynajmniej od znakomitej większości z nich. Wink W testamencie prosił, by uznano go za zmarłego, później zostały wysadzone ruiny w Zasławku - jednak wydaje mi się, że chciał się przez to odsunąć od ludzi, żeby później pojechać do Paryża i pracować z Geistem, a jeśli zginął, to może od jakiegoś wypadku w jego pracowni, zbyt dużego ciśnienia w tym kontenerze Wink - przynajmniej mam taką nadzieję, że mógł odejść robiąc to, co go naprawdę zajmowało, a nie załamany przez taką tępotę jak panna Łęcka. Szkoda by mi go było. Razz

A co do tematu - myślę, że jeśli administracja forum naprawdę nie śpi, a wiele na to ostatnimi czasy wskazuje, to po prostu przeniosą ten temat. Już szkoda go usuwać. Razz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tsue
Stały bywalec


Dołączył: 30 Paź 2012
Posty: 195

PostWysłany: Wto Lut 18, 2014 18:48    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Omg, to będzie długie, chaotyczne i trochę bez sensu, więc czytać nie polecam.
__________________________________
Ad vocem do wypowiedzi E.:
cieszę się, że podzielasz moją miłość do książki Very Happy Nie bez powodu nazywa się ją jedną z najwybitniejszych (o ile nie nie najwybitniejszą) w polskiej literaturze pozytywistycznej.

Podobnież jeśli chodzi o Wokulskiego. Ten człowiek jest tak niesamowicie złożoną, wielowarstwową postacią, że można wręcz przyjąć go za "autentyk" - że tak się bardzo skrótowo i raczej kolokwialnie wyrażę.
Cieszę się, że zwróciłaś uwagę na jego podobieństwa do autora, to nam bardzo pomoże zrozumieć pewne analogie w ich światopoglądzie i zresztą ich samych. Widać wyraźnie autorski gorzki zawód ówczesnym światem oglądanym przez okulary firmy "Wokulski", co można potwierdzić choćby na przykładzie jaśnie arystokracji - toć przecież była zamierzona, acz zaowalowana, parodia w krystalicznej postaci! Takie prześmiewcze spostrzeżenia nam tu autor cały czas serwuje i człowiek aż się zastanawia, jak to się stało, że ponad sto lat później sytuacja nadal wygląda zabójczo podobnie...
E. napisał:

za podstawę, na której to wszystko podano, robiłby Wokulski ze swoim dziwnym jak na czasy, w których żył, charakterem - który jest dla mnie de facto prawie jak postać tragiczna, a to już samo w sobie motywuje jego postępowanie - inaczej traktowałby miłość do Łęckiej, gdyby nie był jaki był

Tak, charakter Wokulskiego (po części prawdopodobnie zbliżony do charakteru Prusa, ale czy nie jednocześnie lekko kontrastowy i taki, który ów krytykował?) to kwestia całkiem ciekawa. Warto chyba zauważyć, co nasz Staś robi ze sobą w życiu. Otóż to, proszę państwa, mamy przed sobą, wypisz wymaluj, romantyka wychowanego na twórczości Wieszcza, idealistę, nie bez powodu czytującego Don Kichota i rozważającego rzeczy, które by większości do głowy nie przyszły i... ej, chwila, przegniłego racjonalizmem pozytywistę, który jest w stanie całkowicie oddać się nauce i podważać to, co przeczy zdrowemu rozsądkowi (aż w końcu również swoją miłość)?
Tu się zaczyna to, co sprawia, że nie tylko zaczynam jeszcze bardziej szanować Wokulskiego, ale też podziwiać kunszt Mistrza, który był w stanie wykreować postać łączącą w sobie dwa sprzeczne zupełnie prądy ideowe i zachować przy tym zadziwiający realizm.
No szacun i w ogóle czapki z głów.

E. napisał:

ja obstawiałabym, że wątek miłosny byłby jednak pierwszorzędnym daniem głównym zaserwowanym przez autora, który co prawda nie smakowałby tak wyśmienicie, gdyby nie wszystkie przystawki i przyprawy, jak pamiętnik Rzeckiego

A tu podyskutujemy Very Happy Ja na to patrzę od drugiej strony. Dla mnie wątek miłosny jest tym, co pozwoliło Prusowi w pełni nam odsłonić wszystkie "cienie i blaski" nie tylko Wokulskiego, ale i świata jako takiego. Że aż powrócę do tego "talerza", bo to wtedy bardziej obrazowo wygląda. Osobiście widzę to tak: bez ozdobnego naczynia, którym jest w moim mniemaniu wątek romantyczny, jedzenie trzeba by było walnąć na stół i wiadomo, że niefajnie to wtedy wygląda. Wszystkie te problemy społeczno-polityczne, dokładna i wnikliwa analiza człowieka jako jednostki oraz ludzi jako (niejednolitej ale wciąż) społeczności, które dla mnie stanowią niejako "danie główne", widzę poukładane na "bazie" nieszczęśliwej miłości - bo bez niej poruszenie tych wszystkich tematów na raz byłoby rzeczą wyjątkowo trudną Very Happy
__________________________________
Co do poruszonej przez Wisienkę kwestii ewentualnej śmierci Wokulskiego - nie, ja zostałam już logicznymi argumentami przekonana, że nie wysadził się, tylko zmądrzał i wyjechał z kraju. Very Happy
__________________________________
Rymdymdym, wiem, że cholernie przynudzam i w dodatku robię wszędzie skroty myślowe, mieszam i miksuję, ale mam straszną radochę przy takich dyskusjach, to sobie stukam w klawiaturę, co mi przyjdzie do głowy.
I będę na wieki wieków amen nazywać Prusa Prusem, bo ładniej brzmi niż Głowacki Razz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wisienka
Stały bywalec


Dołączył: 18 Gru 2012
Posty: 142
Skąd: Małopolska

PostWysłany: Wto Lut 18, 2014 19:28    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bardzo się cieszę, że przyczyniłam się do takiej dyskusji Very Happy
No to jaka następna kwestia do poruszenia?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
E.
Gość


Dołączył: 16 Gru 2013
Posty: 18

PostWysłany: Wto Lut 18, 2014 19:41    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tsue napisał:
A tu podyskutujemy Very Happy Ja na to patrzę od drugiej strony. Dla mnie wątek miłosny jest tym, co pozwoliło Prusowi w pełni nam odsłonić wszystkie "cienie i blaski" nie tylko Wokulskiego, ale i świata jako takiego.

Tu się rzeczywiście zgodzę z Tobą co do funkcji wątku miłosnego. Osobiście traktuję go jako "danie główne" po części też dlatego, że - jakby nie patrzeć - jest to główny wątek powieści, chociaż faktycznie służy raczej jako takie szkiełko, przez które autor pozwala nam oglądać przedstawiony świat - zależnie od tego jak je obróci, inaczej będzie padać światło na opisane przez niego zdarzenia, inaczej będzie myślał Wokulski, Rzecki zacznie snuć nowe domysły w pamiętniku, a czytelnik będzie zyskiwał coraz pełniejszy obraz tego świata.

Ale zdecydowanie pozostaje u mnie daniem głównym. Very Happy Tak jak i jest wątkiem głównym, niepozbawionym różnych smaczków i dodatków - wszystkie rozważania społeczno-polityczne, o wartości jednostki i mas, konkurencja dwóch nurtów filozoficznych i polityczne intrygi Rzeckiego to przyprawy, bo widzisz - bez nich wątek miłosny zachowałby jeszcze sens, chociaż pozostawiłby niedopowiedzenia i narracja może stałaby się uboższa, tak jak potrawa bez doprawienia i tak będzie miała smak - ale gdyby wyciąć wątek romantyczny, jak sama powiedziałaś, poukładanie wszystkiego byłoby trudne i wątpię, czyby dało jakiś zjadliwy efekt. To tak, jakby najeść się pieprzu i popić magą. Wink Charakter Wokulskiego jest dla mnie najsolidniejszą z podstaw przy interpretacji tej książki - można powiedzieć, że takim stołem. Ozdobny talerz bez którego potrawa rzucona na stół wyglądałaby niechlujnie? Mógłby nim być talent autora, jego język narracji, sposób kreowania świata...
Właściwie jak tak patrzę, podobnie do tego podchodzimy, tylko ja lekceważę funkcję talerza. Nie wiem, czy to do końca dobrze o mnie świadczy... Wink

Te kuchenne porównania, kulinarne metafory... gdzie to było? W "Kobietach Rubensa", o ile dobrze pamiętam... Jak to było dawno temu... Razz

Tsue napisał:
człowiek aż się zastanawia, jak to się stało, że ponad sto lat później sytuacja nadal wygląda zabójczo podobnie...

Właśnie dlatego ta książka tak mi się spodobała. Wink Miałam zamiar olać już konkurs, jest duużo rzeczy do zrobienia w ostatnim semestrze, ale jak już zaczęłam, nie mogłam się szybko oderwać, bo ciągle się natykałam na tego typu niespodzianki. Ile razy kiwałam głową nad jednym z takich spostrzeżeń narratora... "Lalka" pozwoliła mi choć te kilka razy poczuć się mądrze.. Razz

Tsue napisał:
charakter Wokulskiego (po części prawdopodobnie zbliżony do charakteru Prusa, ale czy nie jednocześnie lekko kontrastowy i taki, który ów krytykował?) to kwestia całkiem ciekawa.

Właśnie! Jego postać jest pełna takich sprzeczności, widać to i w tej przytoczonej przez Ciebie romantyk-pozytywista, widać to też chociażby w jego monologach, w postępowaniu i niejednokrotnie w różnicy między prawdami, w które wierzy, a tym co wciela w życie.
Co do mojego wcześniejszego uznania go za postać tragiczną - uważam, że właśnie ze względu na to, że nie był tak naprawdę ani czystej krwi romantykiem, ani pozytywistą, było mu tak ciężko w relacjach z ludźmi. Mógł być albo wykpiwany przez jednych, albo lekceważony przez drugich. Ideały, które wpoił sobie w młodości, przeszkadzały mu w działalności pozytywistycznej, a pozytywistyczne społeczeństwo uniemożliwiło mu później osiągnięcie jego romantycznych celów. Tak naprawdę w pewnym momencie toczył walkę i z ludźmi i z samym sobą - i może to go tak urealnia i sprawia, że jego postać jest wiarygodna. Wink
Straszliwie burzliwa i gwałtowna miłość do Łęckiej, zakończona jego pozorną porażką, doprowadziła do tego, że wyzbył się w końcu ideałów romantycznych, otrzeźwiał, ochłodniał i zmądrzał - po wypaleniu romantyzmu, stał się w większej części pozytywistą, człowiekiem (w końcu?) swojej epoki, a więc właściwie odniósł zwycięstwo. A może pytanie czy na pewno i na jak długo? Wink

Myślę, że na pewno nie popróbował drugi raz popełnić samobójstwa - przeżycia, jakich doznał, raczej umocniły go zamiast osłabić.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tsue
Stały bywalec


Dołączył: 30 Paź 2012
Posty: 195

PostWysłany: Wto Lut 18, 2014 23:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ohohoh, głodnym się można zrobić od tego teoretyzowania na temat jedzenia Very Happy

Wałkujemy już temat jakiś czas, ale co nam szkodzi, rozmów nigdy dość, szczególnie jeśli na tapecie powieść tak obszerna w treści jak Lalka. O Wokulskim to można jeszcze sporo opinii wymienić, pozachwycać się gościem, a przy okazji - a nóż widelec (pozostajemy w tematach okołostołowych Razz) - komuś się coś z tej naszej wymiany zdań przyda, więc lecę z tym koksem:
E. napisał:
wyzbył się w końcu ideałów romantycznych, otrzeźwiał, ochłodniał i zmądrzał - po wypaleniu romantyzmu, stał się w większej części pozytywistą, człowiekiem (w końcu?) swojej epoki, a więc właściwie odniósł zwycięstwo. A może pytanie czy na pewno i na jak długo? Wink

No właśnie - czy na pewno odrzucił swoje przestarzałe, romantyczne ideały i to na pewno było zwycięstwo? W końcu jego światopogląd formował się także dzięki tym może trochę naiwnym przekonaniom wyniesionym z literatury romantycznej i kultury czasów, w jakich się wychował. On już imo "zromantyczniał" do szpiku kości i ratunku dla faceta nie ma za bardzo. Toć on pozostawał skończonym marzycielem nawet kiedy w grę wchodziła nauka!
Rzekło mu się nawet, jak powoli godził się z bezsensownością swoich starań o Łęcką, "Cierpię, więc jestem" - a tym cytatem nam daje autor już zupełnie otwarcie i bez owijania w bawełnę do zrozumienia, że się jego bohaterowi poglądy romantyczne i racjonalistyczne złączyły w jeden i nie ma rady, to już tak zostanie, bo Wokulski bez którejś połówki siebie to już nie będzie Wokulski.
Jeśli jednak założymy, że z romantyka w nim za wiele nie zostało po dość bolesnym upadku, a on sam wyjechał do Paryża i na amen oddał się nauce, żeby się już bardziej nie zrujnować psychicznie, to pojawia się pytanie, które zresztą zadałaś. "Czy na pewno". Czy na pewno to było zwycięstwo, choćby nawet nad samym sobą? Jeżeli przyjmiemy, że się "wyleczył z romantyzmu", to dla mnie to będzie jego ewidentna przegrana, bo w tym świetle widzę to jako ucieczkę przed tą częścią samego siebie, którą w ogóle trudno mu ogarnąć i która cały czas boli.


Podsumowując: to, że po opuszczeniu Warszawy i wizycie w Rosji, o której wspominał, Stachu udał się do Paryża pomagać Geistowi w badaniach, jest rzeczą bardzo prawdopodobną i sam autor daje przesłanki, jakoby taki właśnie był ów niedopowiedziany scenariusz. Ale, co argumentowałam powyżej, nie wydaje mi się, żeby Wokulski się wyleczył ze swojego chorego idealizmu i romantycznych wizji rzeczywistości, no nie ma szans.
___________________________

Ależ nam się tu dysputa rozwinęła Very Happy Sorry bardzo za lekkie mieszanie w moich wypowiedziach, to przedwczesne zmęczenie. Starałam się ogarnąć trochę to, co napisałam, ale jak nie wyszło, to przepraszam : <
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
E.
Gość


Dołączył: 16 Gru 2013
Posty: 18

PostWysłany: Czw Lut 20, 2014 23:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Heh, racja - to o czym gadamy niekoniecznie wpisuje się w temat - każą nam pisać przede wszystkim o miłości Wokulskiego, a nie o jego mentalności. Razz

Szczerze - nie wiem, co by tu było można o tym napisać, oprócz tego, że w przypadku Wokulskiego miłość do Łęckiej była bardziej chorobą niż zdrowym uczuciem; wyżerała go od środka, sprawiała, że tracił siły tylko po to, żeby w końcu gorzko się rozczarować. Był do niej tak przywiązany i momentami tak niewolniczo oddany jak pies - chodził na spacery do Łazienek tylko po to, by ją zobaczyć i się jej ukłonić, po powrocie z Zasławka, kiedy coraz wyraźniej widział jej prawdziwy charakter, dalej nie mógł żyć bez niej - wystawał pod oknami pałacu księcia, gdzie odbywał się bal, na który zaproszono go dzień wcześniej. Znosił nieświadomie inne upokorzenia, sprzedał dobrze prosperujący sklep wyłącznie dlatego, żeby w jej oczach nie uchodzić za "kupca" - dla niej rezygnował z siebie - "Kochać i tracić, pragnąć i żałować..."

Ale ważne jest też to, że miłość była dla niego bodźcem do działania - po powrocie z zesłania nie miał tak naprawdę co robić - kupiectwo nie było dla niego satysfakcjonującym zajęciem i dopiero wizyta w teatrze, do której namówił go Rzecki, sprawiła, że dostał w końcu jakiś cel, do którego mógł dążyć. I to warto było do niego dążyć - bo przecież w młodości wpoił sobie ideały romantyzmu, w takim razie ideał kobiety też. Strach pomyśleć, czego on się spodziewał po tej Łęckiej... Razz W takim razie ta miłość miała też jakiś pozytywny skutek, przynajmniej na jakiś czas - miał co robić, przestał się marnować, a później w Paryżu poznał Geista.

No ale nie mogę się powstrzymać, co tam miłość... Very Happy Tsue, napisałaś:
Tsue napisał:
"Cierpię, więc jestem" - a tym cytatem nam daje autor już zupełnie otwarcie i bez owijania w bawełnę do zrozumienia, że się jego bohaterowi poglądy romantyczne i racjonalistyczne złączyły w jeden i nie ma rady, to już tak zostanie

O ile dobrze pamiętam, Wokulski powiedział tak, gdy siedział te kilka tygodni w swoim mieszkaniu, po powrocie ze Skierniewic. Myślę, że jeszcze po tym, jak w końcu z niego wyszedł i wrócił po części do ludzi, rozmawiał z Wąsowską - jeszcze w nim wszystko opadało. Później narrator mówił, że Wokulski chociaż zauroczył się w Wąsowskiej, jednak nie mógłby jej powiedzieć, że ją kocha; zrozumiał, że to czego pragnął - ten tajemniczy posąg bogini, "niezmiennej i czystej" - to sława; zapragnął przede wszystkim zrobić coś dla świata i przychylał się do idei Geista o odbudowie społeczeństwa, idei pozytywistycznej. Wink Masz rację, że oba rodzaje poglądów złączyły się w nim w jeden, ale mam wrażenie, że opuszczając Warszawę, jego "romantyczna cząstka" była na tyle przytłumiona, że z powodzeniem mógłby ją z siebie po prostu wyrzucić, gdyby nie wspomnienia z nią związane, które prędzej czy później dadzą znać o sobie...
Mówisz, że "wyleczenie romantyzmu", jako ucieczka przed cząstką samego siebie jest porażką - rzeczywiście, jeśli tak na to patrzeć, nie jest to jakiś triumf, (mimo, że czasem wychodzi to na dobre) Wokulski raczej nie dojdzie do tego - prędzej czy później wróci do swoich dawnych ideałów, bo wspomnień tak łatwo nie wymaże.

Ok, obiecuję, że to już koniec gadaniny o Wokulskim. Razz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Reklama






Wysłany: Czw Lut 20, 2014 23:18    Temat postu:

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum dla uczestników Małopolskiego Konkursu Języka Polskiego Strona Główna -> Bolesław Prus - Lalka - etap wojewódzki - tekst w Internecie Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Forum dla uczestników Małopolskiego Konkursu Języka Polskiego  

To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group