Forum Forum dla uczestników Małopolskiego Konkursu Języka Polskiego Strona Główna Forum dla uczestników Małopolskiego Konkursu Języka Polskiego

 
 POMOCPOMOC   FAQFAQ   SzukajSzukaj   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Styl "Fausta"
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum dla uczestników Małopolskiego Konkursu Języka Polskiego Strona Główna -> Johann Wolfgang Goethe - Faust (cz. I) - etap wojewódzki - próby interpretacji, omówienia, notatki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
farciara;D
Weteran


Dołączył: 17 Sie 2011
Posty: 517

PostWysłany: Czw Mar 01, 2012 17:41    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ephemeris. napisał:

W książce mamy do czynienia z tezą, że zło jest przeciwieństwem dobra i obie te siły wymagają siebie nawzajem. Myśl chrześcijańska jest inna, nie godzi się z tym. Św. Augustyn uważał, że zło - jako takie - w ogóle nie istnieje. Zło nie jest PRZECIWIEŃSTWEM dobra, lecz BRAKIEM dobra. Podobnie jak zimno - wcale nie istnieje, lecz jest jedynie brakiem ciepła. Taka sama sytuacja jest z ciemnością - przecież nie jest ona jakąś materią, nie istnieje jako przeciwieństwo jasności, lecz jego brak. Ciepło i światło potrafimy zmierzyć. lecz nie mamy żadnych jednostek, by zbadać poziom zimna czy ciemności!


Naprawdę religia chrześcijańska zakłada, że nie ma zła? Skoro zakłada, że jest szatan, to zakłada chyba też, że zło istnieje. Nakazuje nam raczej przezwyciężać zło, czynić dobro, ale chyba nie zakłada, że zła nie ma, bo jest i Kościół sobie z tego doskonale zdaje sprawę.

I nie zgadzam się z tym, że zło nie jest przeciwieństwem dobra, lecz brakiem dobra. Moim zdaniem to tylko taki eufemizm. To przecież wszystko są przeciwności. Skąd by było wiadomo, czym jest dobro, nie znając zła? To są dwie skrajne wartości, zupełnie do siebie przeciwne. Jedno bez drugiego nie istnieje. Wydaje mi się, że jak najbardziej są przeciwnościami.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Reklama






Wysłany: Czw Mar 01, 2012 17:41    Temat postu:

Powrót do góry
farciara;D
Weteran


Dołączył: 17 Sie 2011
Posty: 517

PostWysłany: Czw Mar 01, 2012 17:47    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A teraz tak ogólnie o sensie życia i o buncie:

Sens życia łapiemy wtedy, kiedy istnieje jakiś cel, do którego się dąży, który chciałoby się osiągnąć. Celem tym jest szczęście, wyrażone różnymi pobocznymi szczęściami (marzenia, dobro). Mamy jeden cel: szczęście. Co dla kogo jest szczęściem? To już indywidualny wybór. Ludzie nigdy nie osiągną pełni poznania, dlatego też skazani są na ciągłe poszukiwanie sensu życia, (< - - - - egzystencjalizm- kierunek filozoficzny zakładający, że tylko jednostka może kształtować swoje życie, nadając mu sens) ale nigdy go właściwie nie znajdujemy. Czas życia jednostki, w porównaniu z ogromem czasu funkcjonowania świata, jest śmiesznie mały. Dlatego musimy chwytać dzień, żyć pełnią życia, póki możemy. < - - - I tu chyba mniej więcej wyraża się idea buntu. Żyć pełnią życia, czyli nie żyć „jako tako”. Na życie jako takie bunt się nie zgadza. „Człowiek jest jedynym stworzeniem, które nie zgadza się być tym, czym nie jest.” (A. Camus) Buntujemy się, bo jesteśmy ludźmi, nie roślinami, buntujemy się, „by mocniej żyć”, „chwytamy dzień”. Wiadomo, że czeka nas śmierć. Jest to chyba jedyna rzecz życiu, której możemy być pewni. Trzeba starać się, żeby nasze istnienie zostawiło po sobie jakiś ślad.

„Sens życia (...) to nie indywidualna koncepcja nadająca jednostce ludzkiej poczucie sensowności własnego wysiłku. Jest to prawo życia, obowiązek działania na rzecz innych.- Alfred Adler( bunt Prometeusza, działanie Jezusa)”

Człowiek- homo sapiens- to istota rozumna. Więc skoro mamy rozum, to trzeba go używać. Trzeba starać się pojąć świat, trzeba próbować go zmienić. I tu się nasuwa pytanie jak go zmienić? Jakie działania należy podjąć? I tu dobrym wyjściem może być bunt. Bunt- każde działanie będące wyrazem niezadowolenia z czegoś i dążenia do zmiany; uczucie niezadowolenia z czegoś i pragnienie wyrażenia sprzeciwu. Za jego pomocą wyrażamy niezadowolenie przeciwko temu, co nas otacza, a co się nam nie podoba, przeciwko istniejącemu stanowi rzeczy.

„u podstaw człowieczeństwa leży bowiem przestrzeganie zasad moralnych, spośród których- w moim odczuciu- na plan pierwszy wysuwa się szeroko pojęta miłość bliźniego. Ta zaś pociąga za sobą szereg innych cech, m. In. dobroć, odwagę cywilną, zdolność do poświęceń, wierność ideałom, godność i odpowiedzialność za czyny”. (nie wiem czyj to cytat, bo to jakieś chyba wypracowanie). Czyli sensem życia może być dobroć (religia chrześcijańska), odwaga cywilna (chłopcy z Akademii Welltona), wierność ideałom ( to chyba wszyscy bohaterowie), odpowiedzialność za czyny (też dosięga wszystkich). Ogólnie w konkursie panuje temat buntu. Wierność ideałom można podpiąć wszystkim bohaterom, więc można podpiąć i do buntu. W końcu mamy swoje wyobrażenie świata, swoje ideały i jeśli zauważamy, że brakuje ich w otaczającym nas świecie, sprzeciwiamy się temu.
„Bunt wynika z tego, że nie znasz życia.” (Agnieszka Chylińska) Fakt. Nie ma chyba na świecie człowieka, który pojął, na czym stoi świat. Może się nam nawet wydawać, że to wiemy, ale tak naprawdę to tylko mrzonki. Można więc powiedzieć, że buntujemy się właśnie po to, by to życie poznać, by wyrazić swoje niezadowolenie z rzeczywistości, która nas otacza.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
farciara;D
Weteran


Dołączył: 17 Sie 2011
Posty: 517

PostWysłany: Czw Mar 01, 2012 17:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A teraz do Waszych postów:

„Bunt nadaje życiu wartość.” (Barbara Rosek)
Ale sam w sobie, moim zdaniem, także jest wartością. Jednak nie wydaje mi się, by na buncie opierał się świat. Taki przykład: świat sobie istnieje, mi się ten świat nie podoba, chcę go zmienić, więc się buntuję. Więc raczej bunt jest wartością, którą mogę świat zmienić. Faktycznie bunt prowadzi do działań. Może nie do wszelkich, ale pewnie do bardzo wielu. Zgadzam się ze zdaniem ephemeris., chociaż zmieniłabym wniosek:
Cel - - - > nie osiąga się go - - - > przychodzi rozczarowanie - - -> chcemy więc pojąć sens świata, na czym się opiera, co się w nim liczy - - - > nie udaje nam się to - - - > czas więc na bunt - - - > jeśli odniesie skutek możemy mówić o częściowym wyzwoleniu, jeśli nie- nadal tkwimy w labiryncie.
Natalia- też to tak sobie utożsamiam. Ludzka kondycja nakazuje nam wciąż i wciąż szukać odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Jest to nasz sens. Więc z wnioskiem Natalii zgadzam się w 100 %. Dodałabym do tego wypowiedź ephemeris. Owo „poszukiwanie” wplotłabym do wypowiedzi „chcę pojąć, na czym stoi świat”. „Chcę pojąć”, a nie „pojmę”. Już w tym wyrażeniu szukałabym podpowiedzi. Świata nigdy nikt do końca nie pojmie. Więc owo poszukiwanie sensu świata, jest sensem życia, wiąże się z ludzką kondycją. Więc niech pomyślę nad teorią Kubiaka. Jeśli nie możemy wyjść z ludzkiej kondycji, więc niemożliwym zaprzestanie poszukiwania sensu życia.
Wniosłabym poprawkę do Neila i Ikara. Zamiast „marzenia” dałabym „spełnianie marzeń”. Bo każdy ma marzenia, tylko nie każdy dąży do ich spełnienia.
Ja się nie zgadzam, że bunt jest podstawą świata. Jest raczej „skutkiem świata”. Świat się nam nie podoba, to się buntujemy. Podstawą świata jest coś, co musi być zawsze, a bunt nie musi być.


Pewnie wypisałam tu same idiotyzmy, ale boli mnie głowa, a moją długą, sensowną notatkę licho wzięło. Została tylko marna część. Very Happy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
ephemeris.
Stały bywalec


Dołączył: 23 Gru 2011
Posty: 162
Skąd: nowosądeckie

PostWysłany: Czw Mar 01, 2012 19:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

farciara;D napisał:
ephemeris. napisał:

W książce mamy do czynienia z tezą, że zło jest przeciwieństwem dobra i obie te siły wymagają siebie nawzajem. Myśl chrześcijańska jest inna, nie godzi się z tym. Św. Augustyn uważał, że zło - jako takie - w ogóle nie istnieje. Zło nie jest PRZECIWIEŃSTWEM dobra, lecz BRAKIEM dobra. Podobnie jak zimno - wcale nie istnieje, lecz jest jedynie brakiem ciepła. Taka sama sytuacja jest z ciemnością - przecież nie jest ona jakąś materią, nie istnieje jako przeciwieństwo jasności, lecz jego brak. Ciepło i światło potrafimy zmierzyć. lecz nie mamy żadnych jednostek, by zbadać poziom zimna czy ciemności!


Naprawdę religia chrześcijańska zakłada, że nie ma zła? Skoro zakłada, że jest szatan, to zakłada chyba też, że zło istnieje. Nakazuje nam raczej przezwyciężać zło, czynić dobro, ale chyba nie zakłada, że zła nie ma, bo jest i Kościół sobie z tego doskonale zdaje sprawę.

I nie zgadzam się z tym, że zło nie jest przeciwieństwem dobra, lecz brakiem dobra. Moim zdaniem to tylko taki eufemizm. To przecież wszystko są przeciwności. Skąd by było wiadomo, czym jest dobro, nie znając zła? To są dwie skrajne wartości, zupełnie do siebie przeciwne. Jedno bez drugiego nie istnieje. Wydaje mi się, że jak najbardziej są przeciwnościami.



Oczywiście, tak też myślałam, zanim nie dorwałam się do książek o pierwotnym chrześcijaństwie i jego filozofii. O chrześcijaństwie głębokim, doktrynalnym, powiązanym z filozofią, a nie tym, co słyszymy na lekcjach religii. Oczywiście, ja nie nie celuję w księży, czy tez w katechezy, broń, Boże, bo jestem wierząca - chodzi mi o to, że (ja tak myślę) zbyt powierzchownie traktujemy naszą wiarę i ta podstawowa wiedza o niej nam wystarcza, ta wiedza - jak wspomniałam - od księdza, z kazania, z Pisma Świętego, a nie znamy nawet doktryn wiary, w którą wierzymy...

A więc może uświadomię niektórym nauki chrześcijaństwa...


Dualizm zakłada, że Bóg, jako dobro, ma swoje przeciwieństwo - równie odwieczne i równie wszechmocne zło, że istnieją równorzędne siły - Dobro i Zło. (Czym jest dualizm? - to pogląd NIECHRZEŚCIJAŃSKI. Głoszone na gruncie chrześcijaństwa tezy dualistyczne są herezjami dla katolicyzmu i wielu innych wyznań chrześcijańskich)
Dualizm ma powiązanie np. z pewnym symbolem, który wszyscy dobrze znamy - Yin i yang, mówiącym o równości sił zła i dobra (A ksiądz nie mówił na religii, że jest bee? Very Happy )

http://www.youtube.com/watch?v=WP4zb4NE4aE
Polecam do obejrzenia. Wink

A więc - tak, według myśli chrześcijańskiej zło jest BRAKIEM dobra, a nie jego przeciwieństwem. Bo gdyby tak było, musiałaby toczyć się między nimi walka o przetrwanie tylko jednego - a przecież wiemy (wiemy?), że na końcu świata zatriumfuje Kościół i nastanie Jedna Owczarnia. Wiemy, prawda?

farciara;D napisał:
Skąd by było wiadomo, czym jest dobro, nie znając zła?

A w niebie też będziesz zadawała takie pytania? Tam jest samo dobro.


Polecam dzieła Anthonego de Mello, św. Jana Bosko i przede wszystkim - Biblię - do czytania...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
farciara;D
Weteran


Dołączył: 17 Sie 2011
Posty: 517

PostWysłany: Czw Mar 01, 2012 20:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dobra, poddaję się. Very Happy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Animariim
Weteran


Dołączył: 07 Paź 2010
Posty: 974

PostWysłany: Czw Mar 01, 2012 21:50    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zatem zło jest brakiem dobra, czyli jeśli już pojawi się dobro, to zło zostaje wykluczone? Tak? Przepraszam, ale BZDURA. Zło i dobro ciągle żyją obok siebie. Czasem jako wyraźne przeciwieństwa, a czasem granice między tymi dwoma pojęciami zacierają się. Nie jest czasami trudno określić, czy dobro nie wywołało zła, czy nie zamieniło się w nie? I na odwrót? Więc nie rozumiem jak można stwierdzić, że zło jest brakiem dobra.

Cytat:
Zło nie jest PRZECIWIEŃSTWEM dobra, lecz BRAKIEM dobra. Podobnie jak zimno - wcale nie istnieje, lecz jest jedynie brakiem ciepła. Taka sama sytuacja jest z ciemnością - przecież nie jest ona jakąś materią, nie istnieje jako przeciwieństwo jasności, lecz jego brak. Ciepło i światło potrafimy zmierzyć. lecz nie mamy żadnych jednostek, by zbadać poziom zimna czy ciemności!

1. Czyli wszystko jest tak naprawdę dobre albo wyłącznie złe? I jeśli człowiek jest dobry to nie ma w nim zła? A jeśli zły to nie ma w nim ani odrobiny dobra? Znowu, dobro i zło to sprzeczności, żyjące w człowieku blisko siebie.
2. Ekhm.... Jasność też nie jest jakąś materią. Poziom zimna i ciemności można zmierzyć tymi samymi sposobami, co poziom ciepła i jasności. Termometry mają umiejętność wskazywania temperatury minusowej... Poza tym ciemność istnieje równorzędnie z jasnością. A poza tym nie ma tylko północy i południa. Są poranki, popołudnia, wieczory, cienie, zaćmienia słońca itd. Czyli znowu w naturze rzadko występuje całkowite wykluczenie istnienia pierwszego czynnika przez pojawienie się drugiego. Co można metaforycznie odnieść do twojej teorii o złu, jako braku dobra.

Cytat:
A więc - tak, według myśli chrześcijańskiej zło jest BRAKIEM dobra, a nie jego przeciwieństwem. Bo gdyby tak było, musiałaby toczyć się między nimi walka o przetrwanie tylko jednego - a przecież wiemy (wiemy?), że na końcu świata zatriumfuje Kościół i nastanie Jedna Owczarnia. Wiemy, prawda?

Nie. Nie wiemy tego. Nam to zostało powiedziane i kazano nam w to uwierzyć. A swoje poglądy wolę opierać na tym, co już się stało albo co dzieje się teraz, a nie na tym, co podobno ma się stać kiedyś tam. Swoją drogą, nie wiem, dlaczego idąc w stronę empiryzmu i podając przykłady badania światła i ciemności, tak nagle wróciłaś do sfery wiary. Ta walka się toczy, nieustannie, to że ktoś wierzy w wygraną dobra, to inna sprawa. Ale walka między dobrem a złem ciągle trwa. Te pojęcia chcą się wykluczyć albo idą na kompromis i żyją obok siebie, powoli zatracając swoją istotę. Ale w pełnej postaci ciągle pozostają zupełnie odrębne i przeciwstawne. To obraza zła nazwać je jedynie brakiem dobra!

Empheris, odniosłam się jedynie do twoich wypowiedzi i twojego rozumienia dzieł św. Augustyna. Więc poglądów samego autora nie krytykuję.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
farciara;D
Weteran


Dołączył: 17 Sie 2011
Posty: 517

PostWysłany: Pią Mar 02, 2012 14:12    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A więc jednak się nie poddaję. Very Happy

Właśnie to jest jakieś dla mnie dziwne. Wychodziłoby na to, że żadna materia nie ma swojego przeciwieństwa. Czyli na matematyce nie ma błędnego rozwiązania, jest tylko takie, które nie jest poprawne. To czemu wszędzie wszyscy mówią, że błędnie obliczyłaś zadanie?
Na kazaniach księża mówią, że człowiek popełnia błędy. Ale wychodzi na to, że to nie są błędy tylko brak poprawności. Czy Kościół zaprzecza sam sobie?

Szczerze mówiąc wydaje mi się, że Kościół byłby chyba bardziej zadowolony, jeśli będziemy wypełniać to, co nakazuje nam ksiądz, kazania i Pismo Święte niż filozoficzne książki. Przecież nie nakazują nam czytania książek filozoficznych tylko właśnie Biblię, a w Biblii pisze, że zło istnieje. Poza tym kto powiedział, że te filozoficzne księgi są poprawne? Biblia jest podstawą wiary chrześcijańskiej, a to, że ktoś sobie różne rzeczy interpretuje, to już co innego. To tak jak ja bym interpretowała na przykład jakąś książkę i wymyśliła coś innego, niż w niej ukazano i napisałabym o tym swoją własną książkę, bo ja się bardziej zagłębiam w to, co tam napisano. Ale nie mam prawa oceniać czegoś, co powstało przede mną, sądząc, że to niedorzeczne. Nie mam prawa oceniać podstawy życia wielu wielu ludzi, bo uznałam inaczej, bo uznałam, że zła nie ma. To tak, jakbym ja oceniła na przykład buddyzm. Napisałabym, że niedorzecznością jest, że życie składa się tylko z cierpienia, bo zdarza się nam, że jesteśmy szczęśliwi. Mam do tego prawo. Ale obraziłabym inną religię, nie wiedząc do końca, czy to jest prawdą. To, że ja tak sądzę, nie znaczy, że to jest prawdą. Więc niech jakiś tam autor książki filozoficznej się chowa, bo może jego założenie jest prawdą, ale chrześcijanie wierzą w coś innego, wierzą w Biblię, wierzą w to, co w niej pisze, wierzą w to, co mówi ksiądz w kościele.
Filmik mówi, że nie ma zła. A ja czytam w Biblii, że zło jest. I komu mam wierzyć? Filmikowi, czy świętej księdze, w której prawdę wierzyło i wierzyć będą następne pokolenia? Bardziej wierzę księżom, którzy w kazaniu mówią mi, że uosobieniem zła jest Lucyfer, że zło istnieje, że jest bardzo silne, że się w człowieka wpycha i że próbuje go omamić, niż w to, że jakiś niemiecki filmik mówi, że zło jest tylko brakiem dobra. Pytałaś mnie ephemeris. czy będę w niebie zadawała takie pytania. Ale to nie o to chodzi. Wierzymy, że w niebie jest tylko dobro i chcemy się tam dostać właśnie dlatego, że na ziemi jest zło. Bo po co bym chciała iść do nieba, jeśli na ziemi jest dobrze, że nie ma zła, niesprawiedliwości, kłamstwa, że jest to tylko brak dobra, brak sprawiedliwości, brak prawdy. Jak dla mnie to jedno i to samo tylko że ładniej powiedziane. Skąd wiemy, czym jest owo dobro, jeśli nie mamy jego antynomii? Jeszcze inaczej: czyli szatana nie ma, szatanem jest tylko ten, kto jest mniej dobry niż anioł? Hitler, Stalin, czy ktoś tam inny, to nie zły człowiek tylko mniej dobry?
Między dobrem a złem walka się toczy. Przykładem jest człowiek. Ciągle ma wątpliwości, czy czynić zło, czy dobro. My mamy wierzyć, że wygra dobro. Ok. Ale żeby wygrać, trzeba właśnie walczyć. Walczyć z wrogiem, z czymś, co jest nam przeciwne. Przecież jeśli chcesz na przykład wykopać dół, a druga osoba nie chce, to walczysz z przeciwieństwem. Wykopać i nie wykopać to dwie zupełnie różne rzeczy, całkiem do siebie przeciwne.

Ale dualizm zakłada również, że jest Dobry Bóg i Zły Bóg i tu mi się wydaje, że jest to odbierane jako herezja, bo chrześcijaństwo zakłada, że Bóg jest jeden, że nie ma dwóch Bogów.

Moja notatka z religii:

Skąd się wziął szatan i zło na świecie (czyli religia zakłada, że jest szatan i jest zło, a nie brak dobra), skoro Bóg stworzył wszystko dobre? Czy Bóg mógł chcieć zła? Odpowiedź na te pytania zawiera teologia katolicka, która twierdzi, że:

a) Bóg stworzył wszystko, co istnieje,
b) ale nie stworzył niczego złego,
c) Bóg stworzył aniołów, a wśród nich Lucyfera,
d) aniołowie posiadają wolną wolę i rozum,
e) część aniołów zbuntowała się, ale zostali pokonani,
f) Bóg przepędził ich do otchłani i tam oni pragną wciągnąć jak najwięcej ludzi.

Przepraszam, że tak poważne sprawy spłycam do matematyki i kopania dołów. Very Happy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
ephemeris.
Stały bywalec


Dołączył: 23 Gru 2011
Posty: 162
Skąd: nowosądeckie

PostWysłany: Pią Mar 02, 2012 15:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Cytat:
A więc - tak, według myśli chrześcijańskiej zło jest BRAKIEM dobra, a nie jego przeciwieństwem. Bo gdyby tak było, musiałaby toczyć się między nimi walka o przetrwanie tylko jednego - a przecież wiemy (wiemy?), że na końcu świata zatriumfuje Kościół i nastanie Jedna Owczarnia. Wiemy, prawda?

Nie. Nie wiemy tego. Nam to zostało powiedziane i kazano nam w to uwierzyć. A swoje poglądy wolę opierać na tym, co już się stało albo co dzieje się teraz, a nie na tym, co podobno ma się stać kiedyś tam.


Czyli mam rozumieć, że nie jesteś wierząca? Bo jeśli tak, to nie ma sensu dyskutować, bo jeszcze nigdy żaden wierzący z ateistą się nie dogadał.
Macie oskarżenia względem chrześcijaństwa? Proste - nie wierzcie w nie.

Porównanie do ciemności i zimna to tylko porównanie, a żadne porównanie nie jest dostatecznie dobre, by wyrazić istotę tego, co chciałam powiedzieć. Nie mówiłam, że nie istnieją żadne przeciwności materialne, to bzdura. Błędnie rozwiązane zadanie z matematyki jest błędne. Zimno też odczuwamy, a w ciemności nie widzimy. Tyle tylko, że tu nie o nie się rzecz rozchodzi, ale o to ZŁO we wszechświecie, a nie w nas! O jego pozycję względem pozycji dobra. A szatan istnieje, jak najbardziej! O Lucyferze ani słowem nie wspomniałam, mówiłam o złu jako o pojęciu.

Cytat:
To obraza zła nazwać je jedynie brakiem dobra!

Eknm, twój stosunek do zła - przynajmniej mnie - wydaje się dość dziwny... Nie wiem, czy mówisz tak z pozycji humanisty czy jak... Cytat mi zabrzmiał z lekka "Wolandowo" ...


farciaro - mi właśnie o to chodzi, by tę Biblię czytać! Napisałam w ostatnim poście, że ją przede wszystkim!

"I nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz." - Ew. wg św. Jana 10,16
Skoro Jezus mówił, ze zatriumfuje dobro, to tak będzie! I co z twoich wywodów o tym, że tego nie wiadomo? Czyli, ze możliwy jest końcowy triumf zła według ciebie?

A o czym mówi Apokalipsa św. Jana?
Głównym jej tematem jest właśnie triumf dobra nad złem. Bo po co byśmy żyli, mając świadomość, że to nie jest przesądzone i może wygrać zło, a dobro zginie? Co by wtedy z nami było? Znaczyłoby to, ze Bóg wcale nie jest tak wszechmocny, ba, że można go pokonać!

A ten "jakiś niemiecki filmik mówiący, że zło jest tylko brakiem dobra" pokazywał nam ksiądz na katechezie...

Cytat:
Ale dualizm zakłada również, że jest Dobry Bóg i Zły Bóg i tu mi się wydaje, że jest to odbierane jako herezja, bo chrześcijaństwo zakłada, że Bóg jest jeden, że nie ma dwóch Bogów.

O tym, ze jest Bóg Dobry i Zły prawdziwy dualizm nie mówi, bo dualizm nie jest religią, a filozofią. O Dobrym i Złym Bogu mówi dualizm radykalny, właściwie taka herezja w herezji, odłam w odłamie.


Mnie możecie nie wierzyć, bo ja nie jestem do wierzenia, ale katolicy niech choćby uwierzą słowom Apokalipsy...:

"A diabła, który ich zwodzi, wrzucono do jeziora ognia i siarki, tam gdzie są Bestia i Fałszywy Prorok. I będą cierpieć katusze we dnie i w nocy na wieki wieków." (Ap 20,11)
Amen!
Katole wierzą, że zatriumfuje dobro, a jak ktoś nie wierzy - proste i logiczne - nie jest katolem Very Happy
I kończymy temat, bo dyskusja może trwać do samego Końca Świata! Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Animariim
Weteran


Dołączył: 07 Paź 2010
Posty: 974

PostWysłany: Pią Mar 02, 2012 16:12    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ephemeris, ja jestem osobą bardzo wierzącą, z tą różnicą, że nie w Kościół i nauki księży tylko w Boga. I niekoniecznie w Boga ściśle według pojęcia katolickiego Wink Btw, przypomniała mi się taka ładna książeczka o dziewczynce, która mieszkała w domu pomiędzy kościołami trzech różnych wyznań. I modliła się "Panie Boże z cerkwi, Panie Boże z synagogi, Panie Boże z kościoła". Pojęcie zła i dobra odbierać można różnie, zależy w co się wierzy. Ale jednak ustalmy o co chodzi.
Cytat:
Tyle tylko, że tu nie o nie się rzecz rozchodzi, ale o to ZŁO we wszechświecie, a nie w nas! O jego pozycję względem pozycji dobra.

Wydaje mi się, że rozumujesz w kierunku teoretycznych rozważań, w stylu o ilości demonów w widelcu... Wytłumacz mi w takim razie, co to jest zło we wszechświecie, jak nie tylko puste pojęcie? Ten wszechświat o którym mówisz, to nie jest jakiś worek pełen bytów, o których można rozprawiać czysto teoretycznie. Dla mnie ten wszechświat to jest całość złożona z ludzi. Z dobra i zła w każdym pojedynczym człowieku, który składa się na grupy, państwa, nacje i w końcu ten twój wszechświat. A więc nie ma tu miejsca na uogólnienia. Brak dobra to obecność zła i koniec. Nie, nie, nie. Wszechświat jak i pozycja dobra względem zła jest o wiele bardziej skomplikowana, niestety. Co potwierdzałam, mówiąc o cieniach, porankach itd. Nic nie jest jednoznaczne. A na lekcjach religii wmusza się dzieciom mnóstwo uogólnień. Niestety.

Cytat:
Cytat:
To obraza zła nazwać je jedynie brakiem dobra!

Eknm, twój stosunek do zła - przynajmniej mnie - wydaje się dość dziwny... Nie wiem, czy mówisz tak z pozycji humanisty czy jak... Cytat mi zabrzmiał z lekka "Wolandowo" ..


Hehe... Smile Spokojnie mam negatywny stosunek do zła Razz Jednakże, to trochę obraźliwe nazwać zło równie potężne jak dobro, jedynie jego brakiem.

I czemu nie chcesz dalej dyskutować? Smile Humany lubią prowadzić długie, jałowe dyskusje Smile Tylko napisz, czy odnosisz się do mnie czy do farciary, bo się gubię, a jednak nie mamy takich samych założeń Wink

EDIT: A oczywiście, że wierzę w to, że zatryumfuje dobro.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
ephemeris.
Stały bywalec


Dołączył: 23 Gru 2011
Posty: 162
Skąd: nowosądeckie

PostWysłany: Pią Mar 02, 2012 16:32    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie chciałam dalej prowadzić dyskusji, bo kwestie poglądowe i kwestie wiary to jeden wielki ogrom, z którego każdy wybiera własne wartości, które uznaje i czasem może nie godzić się z innymi albo inni nie chcą się godzić z nim. I nigdy się nie dojdzie do ogólnego porozumienia, bo każdy ma swoje zdanie. I ma do tego prawo Wink

Cytat:
Pojęcie zła i dobra odbierać można różnie, zależy w co się wierzy.


I właśnie o to chodzi Wink
Zgadzam się, że sprawa dobra i zła jest (i zawsze będzie) dla ludzi skomplikowana. Btw, można tutaj odnieść się do konkursu - być może nigdy nie przyjdzie nam poznać, "na czym stoi świat".

Do ciebie, Animariim, zwracałam się, mówiąc:
Cytat:
"I nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz." - Ew. wg św. Jana 10,16
Skoro Jezus mówił, ze zatriumfuje dobro, to tak będzie! I co z twoich wywodów o tym, że tego nie wiadomo? Czyli, ze możliwy jest końcowy triumf zła według ciebie?

A o czym mówi Apokalipsa św. Jana?
Głównym jej tematem jest właśnie triumf dobra nad złem. Bo po co byśmy żyli, mając świadomość, że to nie jest przesądzone i może wygrać zło, a dobro zginie? Co by wtedy z nami było? Znaczyłoby to, ze Bóg wcale nie jest tak wszechmocny, ba, że można go pokonać!


Tyle, że teraz mam wątpliwości, bo nie wiem czy uznajesz Biblię, a ja tu ją właśnie cytuję Wink Ani, chciałam jeszcze zwrócić uwagę właśnie przede wszystkim na to, że powiedziałaś, że "nie wiemy tego, czy na końcu zatriumfuje dobro". Bo jeśli Pismo Święte uznajesz, to by to nie miało sensu, bo w Apokalipsie pisze jak byk, że diabeł, Bestia i Antychryst zostaną zrzucone w otchłań i nastanie "nowe królestwo" i niczego nie będzie już z tego, co kiedyś istniało.


A do farciary m.in.:

Cytat:
Cytat:
Ale dualizm zakłada również, że jest Dobry Bóg i Zły Bóg i tu mi się wydaje, że jest to odbierane jako herezja, bo chrześcijaństwo zakłada, że Bóg jest jeden, że nie ma dwóch Bogów.


O tym, ze jest Bóg Dobry i Zły prawdziwy dualizm nie mówi, bo dualizm nie jest religią, a filozofią. O Dobrym i Złym Bogu mówi dualizm radykalny, właściwie taka herezja w herezji, odłam w odłamie.

Mnie możecie nie wierzyć, bo ja nie jestem do wierzenia, ale katolicy niech choćby uwierzą słowom Apokalipsy...:

"A diabła, który ich zwodzi, wrzucono do jeziora ognia i siarki, tam gdzie są Bestia i Fałszywy Prorok. I będą cierpieć katusze we dnie i w nocy na wieki wieków." (Ap 20,11)
Amen!
Katole wierzą, że zatriumfuje dobro, a jak ktoś nie wierzy - proste i logiczne - nie jest katolem Very Happy



Jak mówiłam - wszytko to tylko kwestia wiary i filozofii danego człowieka. A tak w ogóle, my sobie tu prowadzimy poważną dyskusję na tematy wszechświata, Boga, religii, Dobra i Zła... Może powinniśmy przenieść się gdzieś do HP? Very Happy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Animariim
Weteran


Dołączył: 07 Paź 2010
Posty: 974

PostWysłany: Pią Mar 02, 2012 17:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Tyle, że teraz mam wątpliwości, bo nie wiem czy uznajesz Biblię, a ja tu ją właśnie cytuję Wink Ani, chciałam jeszcze zwrócić uwagę właśnie przede wszystkim na to, że powiedziałaś, że "nie wiemy tego, czy na końcu zatriumfuje dobro". Bo jeśli Pismo Święte uznajesz, to by to nie miało sensu, bo w Apokalipsie pisze jak byk, że diabeł, Bestia i Antychryst zostaną zrzucone w otchłań i nastanie "nowe królestwo" i niczego nie będzie już z tego, co kiedyś istniało.


Wierzę w ewangelie. Apokalipsa to wizja, proroctwo. W stosunku do tego mogę sobie pobyć ateistą. Nie bardzo mi się widzi wizja końca świata opisana w Apokalipsie, wolę spojrzenie Miłosza z "Piosenki...". Bo czy to można wszystko traktować dosłownie? OK, świat upada, kończy się, ale powoli, niezauważalnie. Wszystko się ze sobą miesza. Dobro zatryumfuje, gdy już niczego nie będziemy, ok. Nastanie "nowe królestwo", niech nastanie.

Ale czy nie można rozmawiać o dobru i złu w pojmowaniu etycznym, filozoficznym? Bez religii?

Nie trzeba się przenosić do HP. To jest temat bardzo na temat Wink

Przypomniało mi się, w kontekst pasujące. Kocham tę piosenkę, mojego ulubionego ateisty... http://www.youtube.com/watch?v=RMItqEvi7mY
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
ephemeris.
Stały bywalec


Dołączył: 23 Gru 2011
Posty: 162
Skąd: nowosądeckie

PostWysłany: Pią Mar 02, 2012 17:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Słyszałam, słyszałam Very Happy

Cytat:
Ale czy nie można rozmawiać o dobru i złu w pojmowaniu etycznym, filozoficznym? Bez religii?


Ależ oczywiście, że można! ;D Tyle, że człowiek wierzący zawsze dobro i zło utożsamia, bądź co bądź, z tym, co jego religia mówi na ten temat. Ale jeśli tak, to ok, może być filozoficznie, w tym zakresie też jestem oczytana ;D

Porozmawiamy, porozmawiamy, jak tylko wrócę z koscióła z adoracji pierwszopiątkowej hahahaha Cool
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
farciara;D
Weteran


Dołączył: 17 Sie 2011
Posty: 517

PostWysłany: Pią Mar 02, 2012 19:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ephemeris. napisał:

Porozmawiamy, porozmawiamy, jak tylko wrócę z koscióła z adoracji pierwszopiątkowej hahahaha Cool


Też byłam.Very Happy

Może i faktycznie filozoficzna rozmowa o złu będzie lepsza.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Natalia
Weteran


Dołączył: 14 Lis 2010
Posty: 575
Skąd: Attyka

PostWysłany: Pią Mar 02, 2012 19:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pobieżnie przejrzałam wasze wypowiedzi i chciałam przypomnieć jedynie rozmowę Wolanda z Mateusze Lewitą, a nawet pokuszę się o zacytowanie Wolanda:
"Bądź tak uprzejmy i spróbuj przemyśleć następujący problem - na co by się zdało twoje dobro, gdyby nie istniało zło, i jak by wyglądała ziemia, gdyby z niej zniknęły cienie? Przecież cienie rzucają przedmioty i ludzie. Oto cień mojej szpady. Ale są również cienie drzew i cienie istot żywych. A może chcesz złupić całą kulę ziemską, usuwając z jej powierzchni wszystkie drzewa i wszystko, co żyje, ponieważ masz taką fantazję, żeby się napawać niezmąconą światłością? Jesteś głupi."
Wybaczcie, jeśli to nie będzie na temat, ale nie wczytywałam się w Wasze dywagacje - moim zdaniem zło pochodzi z człowieka i tylko z człowieka, a sensem jego życia jest ustawiczne dążenie ku dobru. Nawiązując do "Jądra ciemności".
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Animariim
Weteran


Dołączył: 07 Paź 2010
Posty: 974

PostWysłany: Pią Mar 02, 2012 20:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Natalia napisał:

Wybaczcie, jeśli to nie będzie na temat, ale nie wczytywałam się w Wasze dywagacje - moim zdaniem zło pochodzi z człowieka i tylko z człowieka, a sensem jego życia jest ustawiczne dążenie ku dobru.

Howgh! Szczególnie pierwsza część do "a sensem". Tak <kiwa głową>
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Reklama






Wysłany: Pią Mar 02, 2012 20:07    Temat postu:

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum dla uczestników Małopolskiego Konkursu Języka Polskiego Strona Główna -> Johann Wolfgang Goethe - Faust (cz. I) - etap wojewódzki - próby interpretacji, omówienia, notatki Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 3 z 5
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Forum dla uczestników Małopolskiego Konkursu Języka Polskiego  

To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group